Diagnoza Hashimoto – Jak żyć, jak ćwiczyć, co jeść

Wszystko zaczęło się w marcu 2020 czułam się ciągle przemęczona, oczy zamykały mi nad laptopem czy książką, głowa leciała podczas powrotów autem po całym dniu wyjazdu, nie miałam sił, czułam się czasem rozkojarzona, czasem coś zapomniałam… Pomyślałam więc, że jestem przemęczona po uprzednim intensywnym sezonie i do tego stres, bo ogłoszona pandemia i lockdown pokrzyżowały mi plany zawodowe.

Przymusowe zredukowanie działań zawodowych faktycznie na chwilę uspokoiły ten stan, miałam więcej czasu na sen i odpoczynek przez całą wiosnę i lato. Jesienią podjęłam nowe współprace, było intensywnie i wszystkie objawy zaczęły wracać ze zdwojoną siłą. Aż, któregoś dnia odebrało mi totalnie moc, wejście w domu po schodach było wyczynem, zasapana, zdyszana i do tego ledwo oddychająca. Totalny brak mocy i śpiączka na stojąco… czułam, że mogłabym spać 24/h.

Kiedy kolejnego już dnia nadal miałam temp. 34.4 i nie miałam siły wstać z łóżka, zdecydowałam się na kontakt z lekarzem. W panującej pandemii, zostałam skierowana z moimi objawami na testy. Wynik negatywny. Zatem zastanawiałam się co jest? Na moje szczęście, lekarka skierowała mnie na bardziej szczegółowe badania w tym hormony. I tak oto okazało się, że mam Hashimoto, niedoczynność tarczycy. Różne naukowe źródła mówią, iż Hashimoto zwykle rozwija się w organizmie ok 7 lat. A do wypalenia dochodzi wtedy, kiedy tarczyca nie jest już w stanie produkować odpowiedniej ilości hormonów i jej komórki zostają zniszczone.

Największym wrogiem zrównoważonej gospodarki hormonalnej jest stres – a tego w moim życiu nie brakowało. Powoduje on zaburzenia w pracy hormonów i zaburza równowagę. Do tego mając wysoki poziom kortyzolu, ciało nie reaguje odpowiednio na hormon tyreotropowy. Co osłabia zdolność jelit do wchłaniania mikroskładników pokarmowych potrzebnych do wytwarzania hormonów tarczycy.

Niedoczynność tarczycy to schorzenie, charakteryzujące się objawami klinicznymi z powodu niedostatecznej produkcji hormonów, może także występować w postaci bez wyraźnych objawów klinicznych oraz może wynikać z niewystarczającego krążenia hormonu tarczycy lub oporności komórek docelowych na działanie hormonalne.

Miałam sporo jej objawów takich jak: zmęczenie, senność, sucha popękana skóra, suche oczy, ciągłe uczucie zima, wręcz dreszcze, włosy wypadały mi garściami, spadł mój metabolizm, przybrałam na wadze. 

Jak sobie z tym radzę:

  • Chodzę wcześniej spać niż do tej pory to miało miejsce
  • Używam dobrze nawilżających i odżywiających kremów do twarzy i ciała
  • Stosuję maski nawilżające i odżywiające do twarzy
  • Zakrapiam oczy i przemywam solą fizjologiczną
  • Cieplej się ubieram, szczególnie zwracam uwagę, by mieć ciepłe stopy
  • Stosuję suplementację : Wit D 4000, Cynk, Potas, Selen, Magnez, Żelazo
  • Używam maski odżywcze i nawilżające do włosów
  • Dużo piję wody! Zwiększyłam diametralnie ilość pitej wody, praktycznie noszę ze sobą

Na początku było strasznie byłam kompletnie osłabiona. Moja temperatura nie chciała się podnieść powyżej 34,8 – to był max. Bolało mnie całe ciało. Płakałam patrząc jak włosy leciały mi garściami. Wystarczyło lekkie puknięcie palcami o blat stołu a paznokcie się łamały. Były momenty, że siedziałam ubrana w pluszowy dres, opatulona kocami a nadal miałam dreszcze. Moja koncentracja czasami sięgała poziomu zerowego. Bywało, że wkładałam sztućce do lodówki, wsiadałam do auta a po chwili zastanawiałam się po co w ogóle miałam jechać. Byłam przerażona własnym stanem.

Zmiany poczułam po ok. 3 tygodniach od rozpoczęcia przyjmowania hormonu. To była ogromna ulga.

Co jednak oprócz hormonu i suplementacji?

  • Dieta

    Szalenie ważna jest regularność posiłków – 5 posiłków co ok 4 godziny, oraz ważny  jest jod w diecie oraz odpowiednie białko.

    Jestem od dawna wegetarianką więc moja dieta od zawsze była bogata w ryby a szczególnie owoce morza. Teraz jeszcze bardziej zwracam uwagę na to, aby były w mojej diecie w odpowiedniej ilości.

    Białko, zwiększa tempo procesów metabolicznych oraz stymuluje produkcję hormonu wzrostu, powodującego spalanie tkanki tłuszczowej, jednak białko w zwiększonej ilości może nadmiernie obciążać nerki, dlatego zwiększyłam ilość płynów (woda z cytryną i pomarańczą)

    Zredukowałam maksymalnie w diecie: Soję (powoduje złe wchłanianie się hormonów stosowanych w terapii) i Cukier.

Ćwiczenia fizyczne

Mimo, iż nadal czułam się bardzo słabo, zaczęłam robić spokojne ćwiczenia. Pierwsze dni byłam w takiej kondycji, że po 10 – 15 minutach padałam bez sił. Ale się nie poddawałam. Aż w końcu wróciłam do tego stanu, kiedy zrobienie treningu przynosi ulgę i poprawia samopoczucie.

Wiele osób może powiedzieć zapewne, że nie ma energii, sił na ćwiczenia. Doskonale znam ten stan i rozumiem i zdecydowanie jest to sprawa bardzo indywidualna. Jednak zgodnie ze swoją historią, mogę śmiało powiedzieć, że to właśnie ćwiczenia również przyczyniły się do tego, że moja energia wzrosła. To również ćwiczenia poprawiły moją zaburzoną przemianę materii i metabolizm oraz poprawiły znacznie moje samopoczucie.

Wiem doskonale, że nie jest to na początku lekkie. Szczególnie, że przy niedoczynności tarczycy czynnikiem, który pogarsza naszą wydolność jest upośledzenie czynności układu krążenia na spowodowane zwolnieniem czynności serca i zmniejszeniem jego kurczliwości. Co wpływa na pogorszenie zdolności wysiłkowych poprzez zmniejszenie dostawy tlenu.

W przypadku niedoczynności tarczycy, wysiłek opiera się więc w większym stopniu na glikogenie mięśniowym. Niekorzystnie działa także zmniejszenie mobilizacji wolnych kwasów tłuszczowych z tkanki tłuszczowej i ich niskie poziomy we krwi co skutkuje mniejszą dostępnością lipidów dla mięśni podczas treningu.

A zatem jak ćwiczyć z Hashimoto?

Zdecydowanie najpierw się rozgrzać i podkręcić metabolizm poprzez trening kardio. Może to być rozgrzewka aerobowa, marsz, bieg, jazda na rowerze. Idealnie jeśli będzie to trening na świeżym powietrzu.

Jeśli chodzi o sam trening, to przede wszystkim trzeba dostosować jego intensywność oraz formę do naszego samopoczucia. Zdecydowanie nie polecam bardzo intensywnego treningu z dużymi obciążeniami. Każda z nas powinna dobrać obciążenie, na tyle, aby je poczuć i jednocześnie, aby trening nie sprawiał bólu ani dyskomfortu. Dlatego osobiście polecam małe obciążenia od 0,5 kg do 1,5 kg na ręce/nogi. Lub po prostu trening bez obciążeń, pracując wyłącznie z wykorzystaniem swojego ciała.

Przede wszystkim jednak powinna być stosowana zasada, aby ruch sprawiał ci przyjemność, była zabawą, formą relaksu a nie koszmarną męką i wyczynem na miarę zawodowego sportowca.

O czym trzeba wiedzieć!

Nadmierny wysiłek to kolejna dawka kortyzolu, kolejny stres dla organizmu! A zatem nie możesz do tego dopuścić. Dlatego tak ważne jest, aby poziom treningu, formy aktywności był na miarę twojego samopoczucia, możliwości i aby nie sprawiał ci dużej trudności. Jeśli zaczynasz to postaw na lekkie ćwiczenia w dużej mierze oparte na takich formach jak joga, pilates        i lekki trening wzmacniający. Idealną formą aktywności będą także spacery i wszelkie aktywności na dworze. Ćwicz raczej do popołudnia niż wieczorem, kiedy organizm szczególnie potrzebuje wyciszenia.

Co jeszcze pomaga?

Regeneracja, wypoczynek, odpowiednia ilość snu oraz wyciszanie organizmu szczególnie im bliżej wieczora. Dlatego wieczorem postaw na przyjemną kąpiel, medytację, relaks z książką, posłuchaj spokojnej muzyki, praktykuj wdzięczność        i uważność na potrzeby swojego organizmu.

Przewiń do góry