Rejsowo po Karaibach

To był mój drugi rejs katamaranem i rozkochał mnie w tej formie podróżowania jeszcze bardziej. Z zimowej Polski przez zimową Francję po tropiki 🙂

Najpierw lot z Polski z przesiadką w Paryżu dzięki, której mogłam odwiedzić mieszkającą tam wówczas przyjaciółkę  i następnie dalej  na Martynikę, stamtąd już przesiadka na jacht i wspaniała podróż min. przez Saint Vincent, St. Maarten na, której samoloty lądują nad plażą tuż nad głowami turystów oraz postawienie stóp tam gdzie nagrywano Piratów z Karaibów.

Kolejna podróż  z nowo poznanymi ludźmi, różne osobowości i charaktery skupione na małej powierzchni przez tydzień.  Podstawa w postaci dobrze doświadczonego kapitana, okazała się być podczas tego rejsu niezwykle istotna mając na uwadze  takie sytuacje jak wyjątkowo, kłótliwy pasażer czy sztorm podczas rejsu. Doświadczenie to podstawa i poczucie bezpieczeństwa. Cała nasza ekipa czuła sie zaopiekowana idealnie.

Ale nie wszyscy mieli  to szczęście, o czym przekonałam się podczas rozmów z uczestnikami innych jachtów.

Kiedy myślałam o Karaibach widziałam już oczyma wyobraźni piękne plaże i egzotyczną roślinność. Ale prawdziwe Karaiby to zderzenie dwóch różnych światów i mogłam podczas tej podróży poznać obie te strony.

Pierwszy to świat turystów – pięknych plaż, kolorowych drinków, pysznej kuchni i poczucia luksusu w hotelach pięknych przepychu z basenami, przepięknymi  basenami, restauracjami. Każdy kto lubi być rozpieszczany poczuje tak właśnie sie tu poczuje, pod warunkiem nie wychylania się poza bramy….

Drugi świat – to ten tuż za bramami kurortów…. ogromna bieda, wychudzeni do kości ludzie, czasem bez nóg, bez rąk, chorzy. Wychudzone i głodne zwierzęta. Brud, śmieci na drogach. Moje serce przekraczając bramy kurortu pękło na milion kawałków patrząc na ludzi i zwierzęta w takim stanie. Pierwszy kierunek po tym widoku to był sklep, by kupić puszki dla tych psów. Ale świadomość tego,  że moja pomoc to tylko tu i teraz, dziś. A dalej ich życie będzie takie jak jest, zdołowała mnie i ten obraz został ze mną we wspomnieniach do dziś. Drugi świat jest pełen biedy i bezwzględności. Po jednej stronie podziwiamy przepiękne Legwany, po drugiej widzimy tubylców, którzy je zapędzają całymi grupami do wymęczenia, łapią i zabijają.

Zwiedzanie rejsem dało możliwość poznania obu tych światów a jednocześnie, byłam poza jednym i drugim. Większość czasu to pływanie jachtem po oceanie, podziwianie niesamowitych widoków na lądzie oraz świata żyjącego w wodzie,  postoje na wyspach. Krajobraz wyjątkowy i zachwycający, bujna roślinność, turkusowa woda, możliwość spotkania na żywo różnych okazów min. ogromne legwany, kraby na plażach. Karaibska muzyka, pyszne jedzenie. Niezwykłe noce pod gwiazdami.

Dodatkowo nocą  możesz mieć to szczęście i zobaczyć ocean pełen świetlików. To niezwykły podwodny spektakl, który zaczarował mnie swoim obrazem a tworzą go świecące meduzy. To było coś przepięknego. W wyjątkowej ciszy na oceanie, masz poczucie tak jakby oprócz ciebie nie było nikogo na całej ziemi. To jest wspaniałe, można taki moment wykorzystać do medytacji.

Karaiby to także idealne warunki do różnych sportów. Osobiście nie skorzystałam, podziwiałam i robiłam zdjęcia a przy okazji dokumentując wyczyny spotkałam cudownego psiaka podczas wakacji ze swoimi właścicielami.

Podczas tego rejsu przechodziłam przez osobiste małe turbulencje, zatem najbardziej relaksowała mnie sama forma podróży, piaszczyste plaże pod stopami, na których palmy są co krok, wspaniałe widoki i pyszne jedzonko min. ryby prosto z oceanu.

Zdecydowanie jest to forma podróży dla tych z was, którzy nie tyle stawiają na wygodę, bo jednak umówmy się, że spanie w kajucie to nie jest to co hotel w wersji lux, jednak spanie kiedy ocean cię kołysze w kajucie lub na pokładzie ma swój niezwykły urok. Tak jak w poprzednim rejsie, tak i tu uwielbiałam wstawać rano z kubkiem kawy podziwiać wschód słońca. A z lampką wina patrzeć na jego zachody.

Dla lokalnej społeczności to my byliśmy „egzotyką” dla mnie możliwość zobaczenia jak oni żyją, z czego żyją, poznania choć odrobinkę ich stylu życia to była bezcenna lekcja.

Jako totalna psiara, uwieczniłam ile się da zwierzaków. Udało mi się spotkać i te szczęśliwe.

Możliwość zwiedzenia miejsca, gdzie nakręcono super produkcję „Piraci z Karaibów”, chodzenia stopami po tej samej plaży po, której stąpały sławy wywołuje mały dreszczyk ekscytacji mimo, iż upłynęło trochę lat.

Na koniec zostawiłam jeden ważny element. Bezpieczeństwo ! Nie wolno zapominać, że w tym rejonie piractwo to nie bajki. Tam nadal ono trwa, porwania, uprowadzenia, rabunki to nie sceny z filmów tylko życie.  Na małym jachcie nie trudno o to. Nasza ekipa doświadczyła tego na maleńką skale. Ale mi ten dreszcz emocji całkowicie wystarczył.  Po pierwsze kiedy jesteś na oceanie, gdzie nikogo dookoła nie ma,  szczególnie gdy większość nurkuje to jest moment idealny dla potencjalnych piratów na wykorzystanie sytuacji. Dziwni osobnicy podpływają także kiedy jesteś przy wyspie, jeden wchodzi na jacht z propozycją sprzedaży lokalnych koralików lub owoców, kolejni wdrapują się z drugiej strony. Trzeba mieć oczy dookoła głowy i być czujnym. Potrafią być zawzięci i gonić jacht, tak ja to było w naszym przypadku. Na szczęście nasz kapitan był sprytny a jacht lepszy dzięki czemu uciekliśmy cali i bezpieczni. Tą sytuację również na dobre zapamiętam.

Jak zawsze i wszędzie, absolutnie nie należy generalizować ludzi. Podczas wyprawy spotkaliśmy wielu wspaniałych, serdecznych i gościnnych lokalnych mieszkańców. Jest jeden takowy, którego odwiedziły już dosłownie setki Polaków. Ma on swoją przystań i knajpkę a w niej setki pamiątek od naszych rodaków z polskim orłem, nawet zna kilka polskich słów 🙂

To co zdecydowanie warto spróbować to lokalne jedzenie przyrządzane przez lokalnych gospodarzy. Nie będzie luksusowo, ale będzie przepysznie !

Napój bogów w kokosku – tego również sobie nie odmówiłam jak turystka 😉 Będąc na Karaibach najedzcie się owoców, bo takie smaki się nie powtórzą.

Co warto zabrać ? Bezwzględnie odpowiednie obuwie, bo o rafy możesz sobie nieźle pokaleczyć stopy!

Jeśli spotkasz góry ogromnych przepięknych muszli, zachwycaj się, rób zdjęcia, ale nie próbuj przemycać ich 🙂 Na lotnisku mogą cię za nie zatrzymać a kary finansowe są spore!

 

Czy polecam odwiedzić Karaiby – zdecydowanie tak i zdecydowanie rejsem:)

To zdjęcie po pierwsze przypomina mi o lekcji pokory pt. wskakiwanie na hamak 😉 Nie rób tego z rozpędu, bo kończy się to kilkoma obrotami a następnie wyrzutem i lądowaniem na piachu jak żaba 🙂 Po drugie  i najważniejsze zabierz ze sobą kremy z mocnym filtrem !

Kiedy w Polsce mróz a ty w tropikach w mikołajki:)

👠Maraton Kobiecości👠
Napisz do mnie :
kontakt@maratonkobiecosci.pl
www.maratonkobiecosci.pl

⬇️Dołącz do mnie tutaj
www.facebook.com/maratonkobiecosci
www.instagram.com/maratonkobiecosci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *